Abp Marek Jędraszewski odprawił Mszę Św. w 10 rocznicę śmierci kard. Andrzeja Marii Deskura. Wspominał moment, w którym kard. Karol Wojtyła dowiedział się o chorobie przyjaciela: "Nikt nie wiedział, co się stało. Nikt z nas nie rozumiał, skąd takie nagłe wzburzenie".
3 września o godz. 15.00 rozpoczęła się uroczysta Msza Św. w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Łagiewnikach, w dolnym kościele. Do łagiewnickiego sanktuarium przybył Metropolita Krakowski, aby przewodniczyć koncelebrze w intencji ś.p. księdza kardynała Andrzeja Marii Deskura w 10 rocznicę jego śmierci. Arcybiskupa przywitał kustosz tego miejsca, ks. kanonik Tomasz Szopa. Oprócz niego Mszę Św. koncelebrował również ks. Ignacy Ryndzionek, salezjanin, i ks. kanonik Rafał Wilkołek. Wśród zebranych wiernych znalazła się rodzina i bliscy przyjaciele zmarłego hierarchy oraz duża grupa sióstr sercanek.
W swojej homilii ks. abp Marek Jędraszewski nawiązał do słów św. Pawła, który opisując boską godność Chrystusa kończy wyliczenie Jego przymiotów słowami: "Zechciał bowiem [Bóg], aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą; przez Niego - i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża" (Kol 1,15-20).
"Ale to wyniszczenie się jednorodzonego Syna Bożego kończy św. Paweł obrazem Jego ponownego wyniesienia: zasiadł po prawicy Ojca. (...) W tę prawdę o jednorodzonym Synu Bożym Jezusie Chrystusie, który dla nas i dla naszego zbawienia stał się człowiekiem, rodząc się z przeczystego łona Najświętszej Dziewicy Maryi, w tę prawdę uwierzył młody jeszcze Andrzej Deskur. Uwierzył w czasach, które były zaprzeczeniem prawdy o Bogu i Jego miłości do człowieka, o Jego Krzyżu i o Jego chwale - przynajmniej dla wielu ludzi czasy pogardy, czasy II wojny światowej, były takim wielkim zaprzeczeniem tego, co boskie (...). A on uwierzył w miłość. A on zawierzył miłości, jaką Pan Bóg ma do nas i jaką wyraził w Swoim i poprzez Swojego Syna jednorodzonego. I stąd droga, którą wybrał w tamtym czasie pogardy, prowadząca do kapłaństwa. W jego przypadku droga niezwykła (...)".
Arcybiskup wskazał na szczególne punkty z życiorysu kard. Deskura, począwszy od studiów specjalistycznych we Fryburgu Szwajcarskim, przez powołanie do służby w Stolicy Apostolskiej i czas Soboru Watykańskiego II, aż po rok dwóch konklawe. Zwrócił również uwagę na to, co scementowało przyjaźń kard. Deskura z kard. Wojtyłą: wspólne prace nad dokumentami soborowymi, czas rekolekcji kard. Wojtyły dla Kurii Rzymskiej w 1976 r., wspólne modlitwy... i rozważania, kto będzie nowym Piotrem naszych czasów. Tu Metropolita odwołał się do własnych wspomnień z 13 października 1978 r.
"Byłem naocznym świadkiem wydarzenia, które miało wtedy miejsce tuż po odprawieniu Mszy Św. porannej w Kolegium Polskim. Mszy Św., której przewodniczył oczywiście ksiądz kardynał [Wojtyła]. Potem śniadanie. I w pewnym momencie do księdza kardynała Wojtyły zbliża się jego sekretarz, coś mu szepsze na ucho - i tego momentu właśnie nie zapomnę - kardynał wstaje, rzuca głośno sztućce na stół, i odchodzi. Nikt nie wiedział, co się stało. Nikt z nas nie rozumiał, skąd takie nagłe wzburzenie. A otrzymał wiadomość o tym, że jego przyjaciel uległ wylewowi krwi do mózgu i stan jego zdrowia, jego życia jest bardzo zagrożony. I pamiętam obiad tego dnia, i następny poranek 14 października: kardynał smutny, zasępiony, nie rozmawiający z nikim. Tak głęboko przeżywał tamten dramatyczny czas. Tak bliski mu był ks. prałat Andrzej Maria. I potem ten gest nazajutrz po wyborze, który odbił się wielkim echem w Rzymie i na świecie, by udać się do szpitala. I odwiedzić księdza Deskura, chociaż ten nie miał świadomości tego, że przy jego łożu stoi nowy papież, że za niego się modli i mu błogosławi".
"A potem te dalsze miesiące i lata bliskiej współpracy, częstych spotkań, i nieustannej ofiary zanoszonej z Chrystusem, i przez Chrystusa, i w Chrystusie przez księdza biskupa, a potem kardynała, Andrzeja Marię za papieża i za jego posługę piotrową (...). Towarzyszył modlitwą, cierpieniem, bliskością Janowi Pawłowi II". (...) "Aż do 3 września 2011 r., kiedy złączył się ze swoimi najbliższymi, złączył się z Janem Pawłem II, stojąc pośród ogromnej rzeszy tych, którzy uwierzyli w Chrystusa i którzy mogą Go wielbić bez końca w orszaku tak wielkim, że nikt go nie jest w stanie zliczyć. Dzisiaj wspominamy jego piękną postać, jego posługę dla Kościoła, dla Jana Pawła II, dla wielu osób, których darzył swoją życzliwością, dobrocią i mądrością. I modlimy się do Boga, aby mógł się cieszyć pełnią szczęścia, które zaczęło się dla niego w chwili chrztu jako obietnica. Modlimy się, aby ta obietnica była jego rzeczywistością, a będąc taką właśnie rzeczywistością świetlaną, by nam upraszał łaski (...)".
Całość homilii w formie nagrania audio dostępna jest na stronie archidiecji krakowskiej:
https://diecezja.pl/aktualnosci/abp-marek-jedraszewski-w-10-rocznice-smierci-kard-andrzeja-marii-deskura-towarzyszyl-modlitwa-cierpieniem-bliskoscia-janowi-pawlowi-ii/
Po Mszy Św. kapłani udali się do krypty grobowej, by pomodlić się przy sarkofagu ś.p. Andrzeja Marii kardynała Deskura.
Również 3 września rankiem, w tym samym miejscu, Mszę Św. za duszę kard. Deskura odprawił ks. kard. Stanisław Dziwisz. Wśród wiernych znaleźli się także krewni ś.p. Kardynała.
MNN